Archiwum wpisów
Kategorie wpisów
Zapraszamy

poniedziałek 12.00 - 19.00
wtorek 12.00 - 19.00
środa 12.00 - 16.00
czwartek 12.00 - 19.00
piątek 12.00 - 19.00

wait
wait

Książka września

 

Odija, Daniel - Kronika umarłych DANIEL ODIJA – KRONIKA UMARŁYCH

Naszym powołaniem jest udręka – przekonuje znów Daniel Odija. Dlaczego jego nowa powieść jest jednak inna niż poprzednie?

Najnowsza powieść Daniela Odiji wprowadza drobne korekty do obrazu tego pisarstwa. Nadal jest to proza na swój sposób naiwna, oparta na prostej składni, niezbyt porywająca. Odija pozostaje wierny tej samej mrocznej wizji świata i pesymistycznej koncepcji losu. Po raz kolejny przekonuje, że naszym powołaniem jest udręka.
Zmiana polega na tym, że w "Kronice umarłych" rzeczywistość społeczna została przesunięta na drugi plan. Pisarz skoncentrował się na życiu wewnętrznym swoich bohaterów, na demonach i obsesjach, które odbierają im spokój i rozbijają tożsamość. Postaci powieściowe także są inne niż wcześniej. Nie są to persony z nizin społecznych, lecz przedstawiciele tzw. klasy średniej: niespełniony muzyk, dziennikarz, urzędnik, nauczycielka, ksiądz, przeciętni obywatele prowincjonalnego miasta. I jeszcze jedno novum: po raz pierwszy u Odii do głosu dochodzi historia.
Rzecz dzieje się współcześnie w fikcyjnym nadmorskim Kostyniu, w którym można rozpoznać kontury rodzinnego miasta pisarza, czyli Słupska. O mieście tym mówi się, że jest przeklęte nie tylko z powodu lokalizacji ("Tu jest za zimno, za ciemno i za smutno").

Przez wieki należało do Niemców, którzy traktowali je jak kolonię karną. Do Kostynia wysyłano skompromitowanych urzędników państwowych. Zanim pozwolono im wrócić w głąb Rzeszy, cierpieli w miejscu, w którym wiatr wiejący od morza i wilgoć ciągnąca od bagien wpędzały w depresję.
W czasie wojny mieścił się tam podobóz KL Stutthof. Przed wkroczeniem Rosjan dokonano strasznej zbrodni – otruto wszystkie dzieci z obozu. Sami wyzwoliciele obrócili miasto w perzynę, a to, czego nie udało się zniszczyć, zrujnowali do reszty przybysze z centralnej Polski i repatrianci.
Współcześnie w Kostyniu również źle się dzieje: "Rządzili kumple ze szkolnych ławek. Politycy dogadywali się z prokuratorami, ci z policją, a policja z przekręciarzami, za którymi stał oddział łysych małpoludów". Funkcjonuje tam nawet placówka TVP. Charakterystyczne jest to, że Stolica (pisownia oryginału) zamawia wyłącznie materiały ukazujące biedę i zacofanie Polski B. I takie też reportaże spływają z terenu.
Te motywy należą do powieściowego tła. W centrum znajduje się galeria nieszczęśników, a precyzyjniej mówiąc, to, co ich wewnętrznie rozdziera.
Mateusz jest utalentowanym jazzmanem, ale popadł w dziwny letarg przechodzący stopniowo w obłęd. Porzucił swoją dziewczynę, Radkę, która chwilę później zostaje brutalnie zgwałcona i pobita. Zapada w śpiączkę. W Radce beznadziejne zakochany jest ksiądz Jan, który właśnie przechodzi kryzys wiary. Darek jest szefem oddziału TVP. Nie może sobie poradzić z rodzinnym nieszczęściem – urodził mu się upośledzony syn. Staje się zrazu seksoholikiem, a później alkoholikiem. To tylko cztery postaci z owej galerii. Są też inni.
Konrad i Agata to ludzie spełnieni i szczęśliwi, kochający się małżonkowie, rodzice dwojga wspaniałych dzieci. Ale nawet im Odija nie darował. Radość i normalność nie mieszczą się w jego słowniku. Agatę nawiedzają koszmarne sny, w których pojawiają się dawni mieszkańcy ich kamienicy – rodzina Hohendorffów, gorliwych nazistów. Kobieta doznaje rozdwojenia jaźni: przebywa w świecie aktualnym oraz w przedwojennym Kostyniu. Z kolei Konrad zakochuje się w seksownej i cynicznej sekretarce. Jednorazowa zdrada to dlań przeżycie traumatyczne, po którym nic już nie będzie takie samo jak przedtem.
To dość obszerna powieść, toteż nie podobna powiedzieć o wszystkich nieszczęściach. Mamy jeszcze podwójne samobójstwo (syn i ojciec), obłąkanego proroka (Stary Molenda), sceny ze szpitala psychiatrycznego, a wszystko to okraszone apokaliptycznymi wizjami oraz ponurymi legendami, jak na przykład ta mówiąca, iż miejscowi spożywają ryby, które żywią się trupami z kostyńskiego cmentarza. Nawet mewy nie są tu niewinne – gotowe zadziobać kostynian jak u Hitchcocka.
Co łączy te ludzkie nieszczęścia? Szeroko rozumiane pojęcie obłędu. Każdy z owych nieszczęśników tkwi w podwójnym świecie, a świat fantazmatu lub irracjonalnego lęku jest dla nich bardziej realny niż ten, w którym na co dzień funkcjonują. Każdy też jest całkowicie osamotniony w cierpieniu, pozbawiony możliwości powiadomienia kogokolwiek o tym, co się z nim dzieje.
Jeżeli "Kronika umarłych" jest powieścią o pomieszaniu zmysłów, to nie sposób nie zapytać, jak ma się ta kreacja do "klasycznych" opracowań tego tematu w rodzaju "Obłędu" Krzysztonia czy "Apelacji" Andrzejewskiego. Moim zdaniem całkiem nieźle. Z dwóch powodów. Po pierwsze, Odija poszerzył pole znaczeniowe słowa obłęd, wskazał na różne jego odmiany i źródła. Po wtóre, zręcznie pokazał, jak mogą powrócić wyparte, nieprzepracowane traumy – te czysto indywidualne (niespełniona miłość, odtrącone dziecko) i te zbiorowe (zbrodnie wojenne, gwałt zadany miastu i jego dawnym mieszkańcom). Nawet jeśli nie jest to psychologia wysokich lotów, nie godzi się jej lekceważyć.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Więcej… http://wyborcza.pl/1,75475,7493170,Kronika_umarlych__Odija__Daniel.html#ixzz1ceY9Quhu

Kronika umarłych

Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2010
Oprawa: Twarda
Format: 12.5×20.0cm
Język: polski
Ilość stron: 344
ISBN: 9788374144889
Seria: ARCHIPELAGI

Możliwość komentowania jest wyłączona.