Archiwum wpisów
Kalendarz
Listopad 2011
P W Ś C P S N
« Paź   Gru »
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930  

Czeslaw Milosz (1911-2004)

3 listopada w czwartek o godzinie 10:00 odbył się wykład pt. (…) Szedłem dzisiaj przez ogród (…). Pretekstem do spotkania była 100. rocznica urodzin Czesława Miłosza. Wykład poprowadził dr Przemysław Dakowicz z Katedry Literatury i Tradycji  Romantyzmu Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Łódzkiego. Spotkanie było połączone z czytaniem tekstów poety w wykonaniu uczniów  koła teatralnego XXXIII Liceum Ogólnokształcącego im. Armii Krajowej w Łodzi przy ul. Kusocińskiego 116 pod kierunkiem Róży Chrabelskiej, aktorki. Całość osnuwał pokaz multimedialny.

Młodzież z koła teatralnego przedstawiła następujące teksty literackie:

  • Esse
  • Notatnik: Bon nad Lemanem
  • Obłoki
  • Przedmowa
  • Rzeki

Część artystyczną zakończył wiersz:

Stary człowiek ogląda TV

Może byście jednak trochę
popłakali,
zamiast szczerzyć zęby
i fikać koziołki dla pełnej sali.

Do krótkiego choćby namysłu
istnieją niejakie powody,
wiem o tym nie ja jeden,
stary i białobrody.

Każde z was dla niepoznaki
wyprawia miny,
żeby nikt nie zgadł, że 
lament w sobie nosimy.

Uczynki wasze nie wasze
a udawane,
tak naprawdę to chcielibyście
móc głową przebić ścianę.

I odlecieć daleko, na zawsze
odtąd wolni.
Nie liczyć dni uciążliwych
ani tygodni

Więc niezupełnie nam się
ta ziemia podoba.
Właśnie do tego moglibyście
dobierać muzykę i słowa.

[2003]
Wiersze ostatnie / Cz. Miłosz. – Kraków, 2006

Całości dopełnił wiersz zatytułowany Żywotnik przeczytany na dwanaście głosów z udziałem osób z publiczności.

Żywotnik

1.
Niezbyt rozumny ale wyznaczony,
Żeby swój język rodzinny uświetnił.
Pewnie za sprawą specjalnej ochrony
Wiek zatracenia i zagłady przeżył.

2.
Igraszka losu, który się otwiera
Tylko stopniowo, jak gdyby gra w karty,
Nie oczekiwał rozgłosu ni berła,
Ani że dotknie strun królewskiej harfy.

3.
Pobożne dziecię, zabobonny chłopek,
I prostoduszny miał zostać do końca.
Jego naiwność czytali na opak,
Choć była śmieszna i zawstydzająca.

4.
W rejestrze plemion był Polak litewski,
Mieszkaniec baśni pogańskich i mitu.
W dzieciństwie słyszał starodawne pieśni,
Nie wiedząc o tym uczył się sanskrytu.

5.
Dymiła wojną porażona ziemia.
Mówiono wtedy, że ból nas oczyści.
Zazdrościł innym czystego sumienia
I wiary w triumf narodowej misji.

6.
Cierpiał i myślał, że cierpi za mało.
Szedł korytarzem w nieruchomym tłumie.
Wielu z nich jego pamięci żądało.
Czuł wstyd, że żyje i więcej rozumie.

7.
Można rzec o nim, że podziwiał ludzi
Albo ich kochał, co pewnie jest jedno.
Bo ostatecznie dla kogo się trudził
Skoro odrzucał abstrakcyjne piękno?

8.
W swoim myśleniu nieco pogmatwany,
Zgłaszał swój udział w rozmowie pokoleń.
Bardzo potrzebni są tacy szamani.
Bez ich mamrotań co począłby człowiek?

9.
Trwało wznoszenie ogromnej katedry
Z westchnień, okrzyków, hymnów i lamentów
Na dom dla wszystkich, wiernych i niewiernych
Na poskromienie prymitywnych lęków.

10.
Inaczej mówiąc, wierzył, że są wagi
Albo i miary ostatniego sądu,
Kiedy ukaże się się nareszcie nagi,
Bez udawania i światopoglądu.

11.
Bawił się później nadzieją kompensat
Za to, że stary, głuchy i kulawy
Poszukiwania sensu nie zaprzestał
I nie chciał żyć z samej tylko wprawy.

12.
A dużo było niezrozumiałego.
Choćby dwoistość żądz i aspiracji.
Ostatnim słowem stało się “Dlaczego?”
Zanim świadomość i pamięć utraci.

[2002]
Wiersze ostatnie / Cz. Miłosz. – Kraków, 2006

Możliwość komentowania jest wyłączona.