Archiwum wpisów
Kalendarz
Wrzesień 2013
P W Ś C P S N
« Sie   Paź »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30  

Zespół Układania Słów to projekt literacki, który zrodził się na jednym ze spotkań Naukowo-Fantastycznego Zespołu. Postanowiliśmy napisać opowiadanie lub powieść. Poniżej będziemy prezentować efekty naszych kolejnych zmagań z pustą kartką papieru.

Rodział 1
ukaże się po naciśnięciu “więcej”.

Od wielu dni wędrował przez bezkresne stepy Rubieży Wschodnich. Szedł od kurhanu do kurhanu, szukając tego jednego, w którym znajdzie wskazówki, jak zahamować rozprzestrzeniające się po całej krainie zło. Jego misja zlecona przez Radę Magów Metropolii musiała zakończyć się sukcesem, gdyż w przeciwnym wypadku cały znany świat ogarnąłby chaos, który niechybnie wykorzystaliby źli magowie z najdalszych krańców Rubieży Północnych do swoich niecnych celów. Krótko mówiąc powróciłby krwawy terror, zacofanie i zniewolenie, a władzę przejęłaby garstka zwyrodniałych czcicieli  okrutnego boga Skiruna. Ci przerażający magowie władali potężną ciemną stroną tajemnej mocy i wszelkimi siłami starali się podporządkować sobie całą Kastalię. Jedynym antidotum na te zapędy mógł stać się Runiczny Talizman, o którym od wieków krążyły legendy, ale nikt nie wiedział, gdzie go szukać. Dopiero niedawno podczas inwentaryzowania starych manuskryptów w głównej bibliotece Metropolii, jeden z młodych archiwistów natrafił na wskazówkę, gdzie można znaleźć trop prowadzący do talizmanu.
Tremolan, gdyż takie było imię stepowego wędrowca, postanowił dać chwilę odpoczynku znużonym nogom. Wyciągnął się na trawie, a przed przymkniętymi oczami zaczęły się przesuwać obrazy z niedalekiej przeszłości.
Jako syn bogatego bankiera i czarodziejki Tremolan był obdarzony mocą magiczną i zasobami finansowymi, które pozwoliły mu się kształcić u najlepszych magów i zwiedzić cały znany świat. Wszyscy uważali go za zdolnego, inteligentnego oraz odważnego i skłonnego do brawury młodego człowieka, którego umiejętności magiczne oraz biegłość w posługiwaniu się wszelką bronią spowodowały, że Rada Magów Metropolii bez wahania powierzyła mu to odpowiedzialne zadanie. Został wyposażony w szereg talizmanów mających chronić przed wszelkimi niebezpieczeństwami, dokładną mapę obszaru, który miał spenetrować i zaklęcie wyszukiwania czarownika Gügla, przydatne w różnych nieoczekiwanych sytuacjach. Jego dwudziestopięcioletnie ciało zostało otoczone magiczną tarczą odporną na większość zaklęć i zdradzieckich ciosów.  Wyruszył o świcie pierwszego dnia wiosny…
– Avanti! – krzyknął do swojego konia, Dragana. Po chwili pędzili w stronę wzgórza widocznego na dalekim horyzoncie.  Na tym wzgórzu pojawiła się postać, która rosła w miarę zbliżania się. Okazało się, że to powabna dziewoja ubraną w wyjątkowo kusy strój myśliwski.
– Hmmm… – mruknął Tremolan – czyżbym zyskał towarzystwo na dalszą część wyprawy?
Nie dane mu było poznać odpowiedzi na to pytanie, gdyż nagłe szarpnięcie wysadziło go z siodła i nastała ciemność…
Pierwsze co zarejestrował to tępy ból przeszywający jego potylicę.  Jeszcze nie do końca przytomny, usłyszał kobiecy głos. – Guła z ciebie…
Tremolan otworzył oczy i ujrzał swą rozmówczynię. Powitała go pomarszczona twarz obficie naznaczona brodawkami i okolona siwymi, rozczochranymi włosami. Tremolan przełknął ślinę i odezwał się zduszonym głosem: – Jak cię zwą… eee… niewiasto?
– Jestem Yagna, córka zielarki Hermenegildy, zwana Nadobną Dziewoją Na Odległość. Niestety, sporo tracę przy bliższym poznaniu, bo moja mamusia trochę przesadziła z zielarskimi eksperymentami. Chce koniecznie wydać mnie dobrze za mąż i ciągle, hmm, poprawia moją urodę. Dziś rano spojrzałam w zwierciadło, które powiedziało mi, że przybędzie urodziwy młodzieniec, któremu potrzebna będzie moja pomoc…
– Ja na Twoim miejscu za często nie patrzyłbym w lustro, bo jeszcze pęknie z wrażenia – wypalił cicho Tremolan.
– Nie dołuj mnie całkowicie – odrzekła Yagna – ja pomogę tobie, ty pomożesz mnie. Matuś rzekła, że ktoś taki jak ty może poprawić moją urodę w bardzo prosty sposób, ale o tym pogadamy później. Teraz czas na połączenie naszych sił: mojej znajomości terenu i twojego zaklęcia Gügla – będzie to mieszanka iście wybuchowa, której nie oprze się żaden kurhan.
Nie zwlekając zaczęli przygotowania do przeprowadzenia eksperymentu. Na mapie rozłożonej na trawie spoczęła swoim całkiem powabnym zadkiem Yagna (działanie matczynych doświadczeń nie objęło na szczęście całego ciała dziewczyny), a Tremolan wyrecytował zaklęcie. Na początku nic się nie działo i oboje zwątpili w swoje umiejętności.
– Może za mało dobitnie wypowiedziałem niektóre słowa? – zastanawiał się Tremolan.
– Czy źle usiadłam? – pomyślała Yagna.
Lecz w tym momencie mapa razem z siedzącą na niej Yagną uniosła się w powietrze, zmieniła w wielką strzałkę i poszybowała w kierunku niedalekiego wzgórza. Po chwili ostro zapikowała i wbiła się w jego szczyt. Yagna wykazała się nie byle jaką sprawnością fizyczną, wykonując klasyczny siatkarski pad połączony z przewrotem, co pozwoliło Tremolanowi dostrzec to, co do tej pory było ukryte.
– Ho, ho, ho, zapowiada się nieźle to poprawianie urody. Trzeba szybko zakończyć penetrację (tfu, eksplorację – precz z grzesznymi myślami!) kurhanu – pomyślał i ruszył w kierunku Yagny, która już zdążyła wstać i poprawić ubranie.
– Mam nadzieję, że za dużo nie widziałeś – powiedziała.
– W zupełności wystarczy, żeby pośpieszyć się z wykonaniem zadania – odrzekł Tremolan. Musimy znaleźć wejście do kurhanu, zdjąć z niego zaklęcia zamykające i spróbować odkryć jego tajemnicę.
– Na wejściu to ty akurat stoisz, a moja moc oddolna zlikwidowała wszelkie zaklęcia zamykające, odstraszające i niszczące. Wystarczy wejść i zobaczyć, co jest w środku.
– Avanti! – wykrzyknął już drugi raz w ciągu krótkiego czasu Tremolan (miał nadzieję wykrzyknąć to tego dnia chociaż jeszcze raz…).
Z pewnym wysiłkiem, korzystając z pomocy liny i wspaniałego rumaka Tremolana, Dragana, udało im się uchylić od dawna zamknięte wrota kurhanu. Owionęło ich chłodne powietrze, które jednak nie miało woni stęchlizny i trupiego odoru, lecz raczej świeży zapach ziół i polnych kwiatów. Zaintrygowani zeszli po wielkich stopniach do kamiennego korytarza. W uchwycie u stóp schodów tkwiła pochodnia, którą Tremolan podpalił pstryknięciem palców. Ukazał się dość niski tunel, który prowadził lekko w dół. Nie zastanawiając się, Tremolan chwycił Yagnę za rękę i razem ruszyli przed siebie. Dłoń dziewczyny była cieplutka i miła w dotyku, co dodało młodzieńcowi otuchy i odwagi oraz optymistycznych widoków na przyszłość.
– Jak dłoń jest taka, to reszta pewnie też – zamarzył. – A co do twarzy, to coś wykombinujemy…
Te miłe myśli sprawiły, iż nie zauważył, że tunel skończył się niespodziewanie. Znaleźli się w niewielkiej jaskini, na środku której na kamiennym cokole siedziała postać zakutana w postrzępione łachmany. Czując, że nie jest sama, podniosła głowę i spojrzała na przybyszy wielkimi zielonymi oczami.
– Mateczko, skąd się tutaj wzięłaś? – wykrzyknęła Yagna. – Już wiem, gdzie znikałaś na całe dni i noce!
– To twoja matka Hermenegilda? – wydukał Tremolan. – Już wiem, po kim masz urodę.
– Tak, jestem jej matką i nie zawsze tak wyglądałam. Opowiem wam swoją historię i razem zastanowimy się, jak zmienić ten świat, a przy okazji przywrócić mnie i Yagnie poprzedni wygląd i pozycję, jaką zajmowałam.
– Urodziłam się jako córka władcy Kastalii i do chwili uzyskania pełnoletniości moje życie było usłane różami. Kłopoty zaczęły się, gdy odrzuciłam zaloty czarownika z dalekiej północy, który poprzysiągł krwawą zemstę. Nie mogłam zrobić inaczej, gdyż wychodząc za niego musiałabym zrezygnować z dotychczasowego życia, spędzać czas zamknięta w wieży (chociaż dość luksusowa wyposażonej) i raz do roku zaspokajać cielesne potrzeby mojego małżonka. Sami widzicie, cóż to za życie… (przepraszam za rymy). W końcu poślubiłam zupełnie wyjątkowego młodzieńca, który okazał się synem zamorskiego króla. Ukrył swoje pochodzenie, żebym go wybrała jedynie ze względu na jego przymioty duchowe i oczywiście cielesne. Byliśmy bardzo szczęśliwi, urodziła się Yagna. Po śmierci rodziców Teo, mój mąż, został koronowany na króla, ja zostałam królową i niestety zaczęły się kłopoty. Najpierw susze, potem ulewne deszcze i zarazy sprowadziła naszą krainę na skraj unicestwienia. Okazało się, że za tym wszystkim stoi mój niedoszły mąż, który swoimi czarami i przymierzem z ciemnymi mocami sprowadził klęski na Kastalię. Nasi magowie orzekli, że tylko poświęcenie mojej rodziny może zapobiec dalszym klęskom. Ja musiałam zmienić się w starą zielarkę, córka w niezbyt powabną Yagnę, zaś mój mąż stał się dobrze ukrytym talizmanem pokrytym runami, którego przeznaczenie będzie znał pewien dzielny młodzieniec. Wnioskuję, że to ty jesteś tym młodzieńcem, bo nikt inny nie byłby w stanie tu dotrzeć. Dlatego w moje serce wstępuje nadzieja na poprawę losu mojej rodziny i jej ewentualne powiększenie.

 

ciąg dalszy nastąpi…

 

Możliwość komentowania jest wyłączona.