Archiwum wpisów
Kalendarz
Grudzień 2014
P W Ś C P S N
« Lis   Sty »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  

Zespół Układania Słów to projekt literacki, który zrodził się na jednym ze spotkań Naukowo-Fantastycznego Zespołu. Postanowiliśmy napisać opowiadanie lub powieść. Poniżej będziemy prezentować efekty naszych kolejnych zmagań z pustą kartką papieru.

Rodział 3
ukaże się po naciśnięciu “więcej”.

Jak też Tremolan znalazł się na Wietrznej Skale u gościnnego progu smoka? Jak po drodze zszedł się z błędnym rycerzem Rajmundem z Gliwitz? Jakież ścieżki ich tam zaprowadziły? Jaki los Gwiazda Odwieczna zapisała w nieodganionych losu meandrach?
Pytacie, bracia, podfróżni, dobrzy konfratrzy moi i słusznie czynicie pytając, gdyż jak powszechnie wiadomo, powiedział ongi wielki mistrz Urlich Larsson: pytajcie, a wielbłąd ugasi pragnienie.
Takoż napojonym będąc już opowiem wam tę historię piękną a straszną, liryczną a krwawą.
Wielu opowiadało już, wiele wersji jej powstało ale wierzajcie nikt nie zrobił tego jako ja zrobić zamiaruję.
Tremolan pięknym młodzieńcem będąc w pełni sił witalnych nie mógł pozwolić sobie na choćby odrobinę nauki w szkole przy Gminnym Skryptorium w Małych Wrocicach Wielkich zwanych potocznie Furtkami. Zdało mu się to zgoła naturalne, bo czas dzielił pomiędzy wpatrywanie się w lustro z grzebykiem niby przyrosłym do smukłej dłoni, zabawianiu kolęząnekkonwersacją na tematy wszelakie i zasadniczo różne, co przychodziło mu nader łatwo dzięki zaklęciu deskrypcyjnemu i prenumeracie Poradnidnika Wiedzy Nijakiej, na którą przeznaczał całe kieszonkowe do chwili, kiedy po niezliczonych próbach nauczył się wreszcie PIN kodu do karty kredytowej ojca na pamięź.
W całej tej sielance jedno tylko przeszkadzało Tremolanowi. Raz na pół roku musiał zdawać przeklęte a trudme egzaminu przed komisją Njstarszych Staruszków co było podwójną nieprzyjemnością. Po pierwsze staruszkowie ci z racji wieku bili głusi jak pnie Drzew Przedwiecznych, a on nie chciał rozmawiać na Facebooku z koleżankami zachrypniętym głosem. Po drugie co ważniejsze nawet staruszkowie pytali o Jakąś Wiedzę, której nijak nie dało się wyczytać z Poradnidnika Wiedzy Nijakiej.
Mając na względzie dobro własne, dobrem innym nie gardząc jednak do szczętu, Tremolan postanowił działać. Działania te były szybkie sprawne i efektywne.
W grupie adeptów Klasy Jakiejś Wiedzy Ogólnej już dawno zauważył Tremolan pewnego osiłka, który na pierwszy rzut oka był ostatnią ofermą. Było to wypisane na jego twarzy od samego poczęcia. Przezorni rodzice widząc to od razu nazwali go tym, który jest pod osłoną losu. A jako że ziemie Wschodniego Śródziemia w roku jeigo urodzenia starały się o przyjęcie w poczet ziem Unii Czarodziejskiej, w dokumentach jego imię zapisano w Runach Zachodnich. Takoż narodził się Rajmund, który od razu wiedział, że dwa a dwa jest cztery, że śliwek z reguły nie powinno popijać się mlekiem, że humanoidy mają przeciwstawny kciuk, co daje im niejaką przewagę nad innymi stworzeniami tego świata. Co więcej część tej wiedzy umiał nawet zastosować w praktyce. A to Tremolanowi w zupełności wystarczało, aby wprowadzić swój plan w życie.
Potrzebował tylko nadarzającej się okazji, a ta jak każda nadarzająca się okazja przyszła zupełnie przypadkiem i zupełnie sama.
Okazało się bowiem, że Tremolan miał tę jakże rzadką przypadłość na tej szerokości geograficznej, iż w słowie pisanym popełnia błąd ortograficzny za błędem interpunkcyjmym. Do tego dochodziły jeszcze błędy stylistyczne, składniowe i inne, których nazwy znają tylko najmędrsi polihistorzy, a których tu nie wypowiem, gdyż nazwy te mają wielką Moc Poznania, która pomóc możenielicznym, wielu zaś zaszkodzić.
Powiedzieć też trzeba, że Magia Naturalna w przypadku Rajmunda zdziałać mogła niewiele. Wiedząc to Tremolan postanowił pomóc koledze. I tak właśnie obaj zawarli prosty i w miarę uczciwy układ. Tremolan dzięki znajomości magicznego PINU kaarty vis a vis Monster Cardiff zfinansował szereg zaklęć z zakresu Magii Estetycznej, które spowodowały, że Rajmund zaczął poprawnie władać runami i zupełnie przypadkiem stał się łudząco podobny do Tremolana.W zamian za to Rajmund miał podawać się za Tremolana na wszystkich półrocznych egzaminach.
I tak oto narodziła się piękna przyjaźń, która coprawda wieków nie przetrwała, ale przynajmniej wszyscy byli szczęśliwi.
O szkolnych perypetiach naszej dwójki już nikt nie pamiętał. Ale przyszedł trudny dla Tremolana czas gdy wraz z Hermenegildą Ziółko musiał wybrać się z wizytą do smoka.Wtedy to przypomniał sobie o poczciwym osiłku Rajmundzie i mamiąc go obietnicą spotkania z prawdziwym jego ojcem namówił go na wspólną wyprawę.
A teraz drodzy moi biesiadnicy jeśli chcecie usłyszeć ciąg dalszy tej niesamoqwitej historii załatwcie proszę biały rum i złote stosy pomarańczy od tej wariatki co tu dziasiaj tańczy.

Możliwość komentowania jest wyłączona.