Archiwum wpisów
Październik 2015
P W Ś C P S N
« Wrz   Gru »
 1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031  

PostHeaderIcon Wiersze p. Ireny Berger, naszej czytelniczki

Pani Irena Berger to 96-letnia pensjonariuszka Domu Pomocy Społecznej “Włókniarz” i czytelniczka Filii nr 13.

Pasją pani Ireny jest poezja. Wśród wierszy, które pisze są utwory o miłości, są ku czci Jana Pawła II, a najbardziej dumna Autorka jest z wiersza, który napisała z okazji 40-lecia DPS “Włókniarz”.

Swoje wiersze pani Irena zna na pamięć i pięknie deklamuje.

Oto próbka twórczości pani Ireny Berger:

ŁÓDŹ MOJE MIASTO

Łódź, moje miasto, choć nie rodzinne
Stało się domem od wielu lat.
Brudne, powietrze sine,
Pozostań tu, dało mi znak.

 

Te szare domy, wąskie ulice,
Dymy z kominów fabrycznych hal
Rozgrzały serce, stały się bliskie,
Chyba nikt nie kocha je tak.

 

Łódź przytuliła Częstochowiankę,
Dała mi dowód przyjaźni swej.
Z przędzy bawełny wiła mi kwiat.
Smutek mój wplotła w piękną wiązankę.

 

Fabryczne miasto dziękuję ci
Za wszystko dobro, troszeczkę zła.
Bądź mi nadal bliska, Uśmiechnij się,
Gdy samotna Piotrkowską będę szła.

 

Miasto włókniarzy w chmurze dymu,
Liczy się w świecie z roboczych rąk.
Tu jest mi dobrze, latem czy zimą,
Zostanę tu, nie pójdę już stąd.

 

JAK WYGRAM MILION

Jak ja wygram milion złotych,

Będę panią na sto dwa.

Będę tańczyć, skakać, śpiewać,

Hop, hop, hura,

Brawo, kolektura.

Jak pół miliona,

To nie spadnie mi korona.

Wydatki są wprawdzie duże,

Będę wdzięczna kolekturze.

Ćwierć miliona jak mi padnie,

To też będzie bardzo ładnie,

Pozałatam wszystkie dziury,

Wzniosę toast na cześć kolektury.

Jak padnie sto tysięcy,

To mi w głowie się zakręci,

Kupię koniak wielki

I zadzwonię do kumpelki.

Jak tylko pięćdziesiąt tysięcy.

No to co wymagać więcej.

Że nie milion, to jest bzdura.

Niech żyje łódzka kolektura.

TAJEMNICA MIŁOŚCI

Kim jest siła, co miłością zwą,

Rodzi się wiosną, jesienią czy zimą.

Tak jest oskarżona winą,

Zniewala serca słodyczą na wskroś.

 

Kim jest ta miłość, pierwsza, druga, trzecia,

Co drąży serca słodyczą na wskroś,

Nie bacząc na nic, podstępnie jak wąż,

Najsilniejszych bierze w niewoli swą moc.

 

Kim ona jest, ta prześliczna pani,

Której nikt nigdy nie widzi,

Otulona srebrnym szalem z gwiazd.

Niekiedy z serc naiwnych szydzi.

 

Mówią o niej różnie, że jest wstęgą wielką,

Bo wiąże ludzi z różnych świata stron,

Głębiną oceanów, blaskiem zórz,

Jest czymś największym, namiętnością wszelką.

 

A ja o niej mówię, że jest serc królową,

Przesłonięta tajemnicy mgłą.

Ze wspaniałych dzbanów rozlewa nektar słodki,

A gdy odchodzi, żegnana jest łzą.

Możliwość komentowania jest wyłączona.