Archiwum wpisów
Lipiec 2013
P W Ś C P S N
« Cze   Sie »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  
wait
wait

 Bibliocik2
W bibliotece zrobiło się cicho. Ciemniało. Bibliocik, mały stworek mieszkający za regałami, wybierał sobie książkę do nocnej lektury. Dostał latarkę w prezencie gwiazdkowym od zaprzyjaźnionych dziewczynek. Teraz mógł całe noce czytać ukochane książki. Zaglądał sobie niespiesznie do różnych działów. Wybrał wreszcie opowieści o afrykańskich zwierzętach. Gdy dotarł do półek z opisem ekologia, zaczął się zastanawiać, co to oznacza. Spodobała mu się niewielka kolorowa książeczka.

Kiedy zaciągnął już oba tomy do swojego kącika, rozsiadł się wygodnie i zaczął oglądać fotografie zwierząt. Drugą książkę oparł o ścianę. W pewnym momencie, niby stabilnie stojący wolumin przewrócił się i otworzył. Spośród kartek coś się wysypało. Początkowo Bibliocik myślał, że to literki oderwały się od kartek. Kiedy jednak przyjrzał się lepiej, zobaczył małe rączki, nóżki, okrągłe brzuszki, perkate noski i kolorowe piegi. Okruszki ciągle wysypywały się z tomu i rozbiegały się po wypożyczalni. Chichotały przy tym i piszczały, popychały się i poganiały wzajemnie. Kiedy wreszcie udało się zatrzymać parę z nich zapytał:

– Kim jesteście?
– My jesteśmy ekolki.
– A skąd wzięłyście się w tej książce?
– Mieszkamy w różnych miejscach. Ale bardzo lubimy książki o ekologii, bo tam napisano wiele ciekawych rzeczy.
– I zamierzacie tutaj zostać? Przecież rano Pani Ania, gdy przyjdzie, włączy odkurzacz i zgarnie was wszystkie.
– My się odkurzacza nie boimy. Popatrz jakie mamy świetne znikawki. Za ich pomocą możemy się przenieść w inne miejsce. Ale na ogół znikamy nimi drobne śmieci.

– Znikacie śmieci. To znaczy powodujecie, że śmieci znikają?

– Tak, tak. To nasze znikawki. To świetne urządzenia.

Bibliocik rozejrzał się.
– Ojej, ale jest was wszędzie pełno.
– Pobiegamy, potańczymy i przed świtem wrócimy do książki. A potem przeniesiemy się w inne miejsce.
– A czy wy macie jakieś swoje imiona?
– Pewnie, on jest Ii, ona Mi, tamten Pi. Dalej Pii, Ip, Ipi, Mip. Lubimy być razem w grupie. Wtedy najlepiej nam się myśli i działa.
– A ja jestem sam. Chyba nie ma innych Bibliocików. Mam znajome dziewczynki, ale to nie to samo.
– To smutno ci chyba?
– Mam książki. Lubię czytać i dużo czytam. A na sobotę i niedzielę Dominika zabiera mnie do siebie.
– Dominika to ludź?
– Tak, to człowiek.
– Aha. Z ludźmi mamy różne doświadczenia. Jedni wiedzą, że trzeba dbać o środowisko w jakim się żyje, a inni nie wierzą w ekologię. Tak jakby to była sprawa wiary.
– A co to jest ta ekologia? – Bibliocik lubił dowiadywać się wszystkiego.
– Tak ogólnie to dziedzina nauki zajmująca się naszym domem, środowiskiem, czyli wszystkim co nas otacza. Bada jak my wpływamy na świat i jak świat przystosowuje się do zmian. Jak działamy na siebie nawzajem.
– No i wy wiecie jak działamy? – Bibliocik rozsiadł się na podłodze w gronie małych ruchliwych kruszynek. Biegały i tańczyły, ale zawsze, któraś mu odpowiadała. Chociaż nie wiedział czy to Ii, Pi czy Pii.
– Różnie działamy. A właściwie najbardziej działają ludzie. Niszczą nasz domek. Dobrze, żeby wiedzieli co robić aby przyroda za nimi nadążała. Ekolodzy mówią co się stanie gdy ludzie postąpią tak jak planują, i pokazują inne sposoby działania.
– A wy, ekolki, co robicie?
– My pomagamy jak umiemy. Zajmujemy się roślinkami. Oczyszczamy ziemię wokół nich. Zbieramy i znikamy trujące substancje i śmieci. Ostrzegamy zwierzęta. Ciągle jest nas za mało. Co pewien czas musimy wracać do swojego świata, żeby odpocząć i oczyścić się.

– Macie swój świat?

– Ekolandia. Jest bardzo zielona. Mieszkamy wśród zieleni i bardzo o nią dbamy. W naszym świecie rośnie wiele pięknych kwiatów. Cudownie kolorowych i bardzo dużych. Pachną jak landrynki i czekolada. A pyłek mają taki pyszny jak lody. Są we wszystkich smakach. Każdy może sobie jakiś wybrać. Często pada drobny, ciepły deszczyk, po którym pojawia się tęcza.

– A jak się tutaj znalazłyście?

– Zanieczyszczenia zaczęły przenikać do nas. Granice między światami nie są szczelne . Musieliśmy sprawdzić skąd się biorą deszcze, które niszczą nasze kwiaty. Skąd wędrują brzydkie czarne chmury kradnące tęczę. Teraz ciągle jakaś grupa ekolków patroluje ten świat i pomaga go porządkować. Dużo się dowiedzieliśmy i nauczyliśmy i wiemy, że tu też jest pięknie, tylko ludzie sobie nie radzą.

Bibliocik popatrzył na chmarę uwijających się stworzonek. Brzęczały, piszczały i kręciły się wszędzie. Bał się poruszyć żeby któremuś nie zrobić krzywdy. Siedział oparty o książkę i uśmiechał się ciepło. Miłe było to towarzystwo. Co pewien czas zdejmował ze swojego ucha jakiegoś malca, który traktował je jak huśtawkę. W pewnym momencie dotarło do stworka , że małe ludki śpiewają. Kiedy wsłuchał się uważnie zaczął rozróżniać słowa:

Eko, eko, eko, eko, ekoludki

To lud mądry choć malutki

Mamy świat też całkiem eko

Choć jest blisko to daleko

Rosną na nim ekokwiaty, ekotrawy

Wszyscy znają eko, eko, ekosprawy

Tam się tęczą kończy deszczyk

Każde drzewo pieśń tę trzeszczy

Eko, eko, eko, eko, ekoludki

To lud mądry choć malutki…

Kiedy nagle się obudził w bibliotece robiło się szaro, świtało. Po ekolkach nie było śladu. Wyłączył latarkę. Pomyślał czy przypadkiem wszystko mu się nie przyśniło. Kiedy jednak przespacerował się po wypożyczalni zobaczył, że jest tak czyściutko jak nigdy. Pani Ania, nie będzie miała co robić rano – pomyślał i wrócił do kącika, żeby jeszcze troszkę podrzemać.

Możliwość komentowania jest wyłączona.