Archiwum wpisów
Lipiec 2013
P W Ś C P S N
« Cze   Sie »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031  
wait
wait

Bibliocik3_3 Kiedy któregoś dnia do biblioteki przyszła 4-letnia Kasia ze swoją babcią, Bibliocik dowiedział się jak jedno dziecko może wypełnić dużą przestrzeń. Śmiejąc się co chwilę przebiegała z jednego kącika do drugiego. To była przy biurku bibliotekarek, to oglądała jakąś zabawkę, by za chwilę w drugim końcu z nosem przyciśniętym do przeszklonych drzwi szafy dopytywać o jakąś książkę. Babcia Kasi z wdzięcznością usiadła na podsuniętym przez jedną z pań krześle i powiedziała:
– Trudno nadążyć za tym dzieckiem.
A Kasia już była obok.
– Co mówisz babciu? Zmęczyłaś się? Chodź pokażę ci książeczkę.
Babcia zaczęła się podnosić i strąciła z biurka jakieś karteczki.
– Oj, przepraszam.
Kasia pozbierała karteczki i powiedziała do babci z bardzo poważną miną.
– Babciu, jak będziesz niegrzeczna, to nie zabiorę cię na wczasy. – pogroziła paluszkiem i pobiegła do kącika z książkami dla dzieci.
Babcia otworzyła usta żeby coś powiedzieć , ale rozmyśliła się i zaczęła się śmiać.
– Wiecie panie, tak ją wczoraj postraszyłam gdy broiła zanadto. No i odpłaciła mi pięknym za nadobne.
Bibliocik siedział w swoim miejscu pod regałem i nie mógł oczu oderwać od ruchliwej dziewczynki. Tymczasem Kasia wyciągnęła stos książeczek i nie mogła się na żadną zdecydować. Pani bibliotekarka przyszła jej pomóc. Kiedy już ustaliły, którą książkę Kasia zabierze do domu dziewczynka nagle zaczęła piszczeć i wołać babcię. Okazało się, że zahaczyła sweterkiem o jakiś wystający element regału. Pani odczepiła ją i powiedziała.:
– Ależ z ciebie panikara.
Na co Kasia popatrzyła wielkimi oczami, potrząsnęła głową.
– Nie, ja jestem Pani Kasia.
Pani zaczęła się śmiać. Bibliocik aż usiadł, tak chichotał. Babcia popłakała się ze śmiechu. Inne panie też były rozbawione. Tylko Kasia nie wiedziała o co chodzi, dopóki jej nie wytłumaczono. A gdy wytłumaczono nieporozumienie to zaczęła podskakiwać i tańczyć śpiewając:
– Pani Kara, Pani Kasia, Pani Kara, Pani Kasia…
Potem kiedy babcia z Kasią wyszły już z biblioteki, zrobiło się nagle tak cicho, że aż smutno. Bibliocik trzymał się za obolały brzuszek i rozmyślał ile światełka było w ruchliwej Kasi.

Możliwość komentowania jest wyłączona.