Archiwum wpisów
Luty 2016
P W Ś C P S N
« Sty   Mar »
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
29  
wait
wait

 

 Katamaran Literacki zapowiada kolejny rejs po najpiękniejszym z oceanów. Zbigniew Milewski i jego poezja przypłyną z Warszawy do Akademickiego Ośrodka Inicjatyw Artystycznych 11 lutego 2016 roku. Zapraszamy na godzinę 18 ul. Zachodnią 54/56. Pierwsze piętro – kawiarnia.

Katamaran PLAKAT Zbigniew Milewski

Kilka słów o naszym gościu:

Zbigniew Milewski,

urodzony w 1969r, mieszka w Warszawie, polski poeta, menadżer polskiej kultury, uczestnik międzynarodowych wydarzeń kulturalnych i prestiżowych polskich i międzynarodowych festiwali poetyckich. Jego twórczość literacka była tłumaczona na język angielski, rosyjski, francuski, bułgarski i chiński oraz publikowana w licznych czasopismach literackich, w zbiorach poezji
i najlepszych antologiach polskich poetów wydanych w Polsce i w innych krajach. Autor dziesięciu tomów poetyckich, w tym: "Jednego mniej" ( Warszawa 1992) – debiut dotowany przez Ministerstwo Kultury Nauki, "Zagrabki" ( Warszawa 2010) – Oficjalna Nominacja do Nagrody Głównej Tyskiej Zimy Poezji", Książka 41 Warszawskiej Jesieni Poezji, "Poemat bez pamięci" ( Łódź 2015) nominacja do Nagrody literackiej im. Piotra Koncewicza. Otrzymał wiele prestiżowych nagród w konkursach i turniejach poetyckich, wśród nich Nagrodę Liścia Konwalii im. Z. Herberta, H. Poświatowskiej, Międzynarodowego Listopada Poetyckiego, Warszawskiej Jesieni Poezji, Łódzkiej Wiosny Poetów i Samurajowie Pióra /haiku/. W 2014r. został nagrodzony Nagrodą im. Juliusz Słowackiego za całokształt twórczości. Obecnie jest wiceprezesem Związku Literatów Polskich i Oddziału ZLP
w Warszawie oraz Prezesem Stowarzyszenia Promocji Polskiej Twórczości.

Kilka wierszy:

 

Z tomiku "jednego mniej", Warszawa, SDK 1992

z Mariensztatu
urwałem wróżebne liście
z jesiennej wierzby
na Mariensztacie
żółte
wiatr porwał w stronę
Kościoła św. Anny – wyżej
do tronującej Jasnogórskiej Matki
skąd łzawiło wezwanie
do modlitw
w brązowych
nasionach na liściach
zobaczyłem dostojeństwo Zamku
Królewskiego i marzenia pochylonych rodziców
o złotych łańcuchach dostojników
zaszczytach dla synów
pozostałe liście
odliczyłem stojącym poniżej
kamienicom dla kwatery w których znajomi
kupczą młodością za granicą
na Różyckim i Stadionie
rozrzuciwszy
wszystkie liście zmęczony
usnąłem na ławce pod wierzbą
kołysał mnie refren Bracie
twoim domem
jest droga
twoim domem jest droga

Goya maluje ciało Mai nagiej
wdziękiem rzeźbi
niepokój bioder chęć piersi
wśród perfum subtelnych
bez niej

fontanna dla skamandra
przeżyta w plamach rdzy
rozlewam się
wkoło przy rybim stawie
rozlewam
na chłopów brzuchatość
rozlewam
na sprośność dziewuch
spłodzona
kaprysem przegnanego
dziedzica
rozlewam bez emocji
obfitością wody
rozlewam
na pisk topionych
myszy w norach
na spękaną
skórę mej kochanki
brzozy
rozlewam
w oplotach grążeli
na odpowiedzialność
mrugającej
gwiazdy

Możliwość komentowania jest wyłączona.