Archiwum wpisów
Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« Sie    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  
wait
wait

Archiwum dla ‘Bibliocik-Kłopocik mieszka w bibliotece’ Kategorie

Bibliocik3_3

Był spokojny, trochę śpiący dzień. Bibliocik siedział w swoim kąciku i czytał wolno spacerując po kartkach książki. Tym razem była to książka „Łódź nasze miasto” napisana przez trzech panów: Marka Budziarka , Leszka Skrzydło i Marka Szukalaka. Stworek często przerywał czytanie, przysiadał oparty o książkę i rozmyślał. Jak bardzo komplikowały się ludzkie losy. Łódzcy fabrykanci pochodzili przeważnie z rodzin niemieckich lub żydowskich. Ich potomkowie czasami wybierali narodowość polską. W czasie wojny ginęli nie chcąc wyrzec się wybranej ojczyzny. Inni wracali do narodowości przodków.

Więcej »

Bibliocik3_3 W niedzielę pogoda była wymarzona na spacer po ogrodzie Botanicznym. Kiedy mama Dominiki kupowała bilety, Bibliocik niecierpliwił się w plecaku.

-No chodźmy już, chodźmy.

Cały plecaczek podskakiwał na ramionach dziewczynki. Aż jakaś pani przyjrzała mu się podejrzliwie. Już od wczesnego ranka stworek nie mógł usiedzieć na miejscu. Plątał się pod nogami nawet mamie, która szykowała w kuchni całą górę kanapek.

Kiedy wreszcie znaleźli się po drugiej stronie bramy, Bibliocik uspokoił się i wystawił z plecaka głowę. Patrzył tymi wielkimi oczami i wzdychał. Potem chciał ,żeby dziewczynki czytały mu napisy umieszczone na tabliczkach, ale nie mógł wszystkiego zapamiętać i dał im spokój. Wolno przeszli wśród górek w kierunku ogrodu japońskiego. Nagle stworek zaczął piszczeć.

Więcej »

Bibliocik3_3 Pewnego dnia Bibliocik siedział w kąciku za regałem. Myślał o różnych ciekawostkach, jakie wyczytał, zanim przyszły dzieci. Nagle usłyszał jakieś dziwne odgłosy. Stłumione pojękiwania, chlipanie, pociąganie nosem. Wyjrzał zza regału i zobaczył dziewczynkę schowaną przed innymi, wtuloną w ścianę. Stała tam i usiłowała nie płakać. Niestety, marnie jej to wychodziło. Stworek myślał, co można zrobić żeby uspokoić dziecko. Jakoś należy się dowiedzieć, co tak ją zasmuciło. Trudno, nie ma rady, trzeba się pokazać. Spojrzał czy jest bezpiecznie. Ustawił się przed rozpaczającą postacią w pewnej odległości, bo mogłaby mu zrobić gdyby się nagle poruszyła.
– Halo, dziewczynko.

Więcej »

Bibliocik3_3 Kiedy któregoś dnia do biblioteki przyszła 4-letnia Kasia ze swoją babcią, Bibliocik dowiedział się jak jedno dziecko może wypełnić dużą przestrzeń. Śmiejąc się co chwilę przebiegała z jednego kącika do drugiego. To była przy biurku bibliotekarek, to oglądała jakąś zabawkę, by za chwilę w drugim końcu z nosem przyciśniętym do przeszklonych drzwi szafy dopytywać o jakąś książkę. Babcia Kasi z wdzięcznością usiadła na podsuniętym przez jedną z pań krześle i powiedziała:
– Trudno nadążyć za tym dzieckiem.
A Kasia już była obok.
– Co mówisz babciu? Zmęczyłaś się? Chodź pokażę ci książeczkę.
Babcia zaczęła się podnosić i strąciła z biurka jakieś karteczki.
– Oj, przepraszam.
Kasia pozbierała karteczki i powiedziała do babci z bardzo poważną miną.
– Babciu, jak będziesz niegrzeczna, to nie zabiorę cię na wczasy. – pogroziła paluszkiem i pobiegła do kącika z książkami dla dzieci.
Babcia otworzyła usta żeby coś powiedzieć , ale rozmyśliła się i zaczęła się śmiać.
– Wiecie panie, tak ją wczoraj postraszyłam gdy broiła zanadto. No i odpłaciła mi pięknym za nadobne.
Bibliocik siedział w swoim miejscu pod regałem i nie mógł oczu oderwać od ruchliwej dziewczynki. Tymczasem Kasia wyciągnęła stos książeczek i nie mogła się na żadną zdecydować. Pani bibliotekarka przyszła jej pomóc. Kiedy już ustaliły, którą książkę Kasia zabierze do domu dziewczynka nagle zaczęła piszczeć i wołać babcię. Okazało się, że zahaczyła sweterkiem o jakiś wystający element regału. Pani odczepiła ją i powiedziała.:
– Ależ z ciebie panikara.
Na co Kasia popatrzyła wielkimi oczami, potrząsnęła głową.
– Nie, ja jestem Pani Kasia.
Pani zaczęła się śmiać. Bibliocik aż usiadł, tak chichotał. Babcia popłakała się ze śmiechu. Inne panie też były rozbawione. Tylko Kasia nie wiedziała o co chodzi, dopóki jej nie wytłumaczono. A gdy wytłumaczono nieporozumienie to zaczęła podskakiwać i tańczyć śpiewając:
– Pani Kara, Pani Kasia, Pani Kara, Pani Kasia…
Potem kiedy babcia z Kasią wyszły już z biblioteki, zrobiło się nagle tak cicho, że aż smutno. Bibliocik trzymał się za obolały brzuszek i rozmyślał ile światełka było w ruchliwej Kasi.

 Bibliocik2
W bibliotece zrobiło się cicho. Ciemniało. Bibliocik, mały stworek mieszkający za regałami, wybierał sobie książkę do nocnej lektury. Dostał latarkę w prezencie gwiazdkowym od zaprzyjaźnionych dziewczynek. Teraz mógł całe noce czytać ukochane książki. Zaglądał sobie niespiesznie do różnych działów. Wybrał wreszcie opowieści o afrykańskich zwierzętach. Gdy dotarł do półek z opisem ekologia, zaczął się zastanawiać, co to oznacza. Spodobała mu się niewielka kolorowa książeczka.

Kiedy zaciągnął już oba tomy do swojego kącika, rozsiadł się wygodnie i zaczął oglądać fotografie zwierząt. Drugą książkę oparł o ścianę. W pewnym momencie, niby stabilnie stojący wolumin przewrócił się i otworzył. Spośród kartek coś się wysypało. Początkowo Bibliocik myślał, że to literki oderwały się od kartek. Kiedy jednak przyjrzał się lepiej, zobaczył małe rączki, nóżki, okrągłe brzuszki, perkate noski i kolorowe piegi. Okruszki ciągle wysypywały się z tomu i rozbiegały się po wypożyczalni. Chichotały przy tym i piszczały, popychały się i poganiały wzajemnie. Kiedy wreszcie udało się zatrzymać parę z nich zapytał:

Więcej »