Archiwum wpisów
Sierpień 2018
P W Ś C P S N
« Lip    
 12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031  
wait
wait

Archiwum dla ‘Książki skłaniające do myślenia’ Kategorie

Książka Mariusza Urbanka „Makuszyński. O jednym takim, któremu ukradziono księżyc” ukazuje sylwetkę pisarza od czasów młodzieńczych do śmierci. Różne były losy autora „Szatana z siódmej klasy”. Wcześnie, bo w latach szkolnych debiutował a jego talent poetycki kształtował się pod wpływem Leopolda Staffa, którego poznał w cukierni jego ojca oraz Jana Kasprowicza, którego uznawał za swojego mistrza. To właśnie Kasprowicz zdecydował o zamieszczeniu w Tygodniku Literackim dwóch wierszy Makuszyńskiego (dostał nawet za nie wypłatę) i tym samym zdecydował chyba o jego karierze literackiej. Makuszyński jako uczeń nie powinien drukować bez pozwolenia szkoły więc trochę obawiał się konsekwencji. Został wezwany do dyrektora, który dał mu reprymendę, ale gdy uśmiechając się zapytał: „Już nie będziesz?” – otrzymał odpowiedź: „Będę, panie  dyrektorze!”. Wtedy dyrektor podsumował: „No, to dobrze”. Tuż po maturze Makuszyński dostał pracę w Tygodniku. Był recenzentem teatralnym, kierownikiem literackim Teatru Miejskiego we Lwowie. Brał udział w wojnie 1920 roku. W czasie międzywojennym był cenionym pisarzem. Jego książki dla dzieci i młodzieży miały po kilka wydań. Był bywalcem kawiarń literackich, lubił grać w brydża, potrafił opowiadać dowcipy. Pojedynkował się, literacko oczywiście, z Janem Lechoniem, Antonim Słonimskim, Julianem Tuwimem. Niestety, po Drugiej Wojnie Światowej notowania autora opowieści o Koziołku Matołku bardzo spadły. Krytykowany za niedostosowanie do socrealistycznej rzeczywistości, nie pozwalający zmieniać swoich książek, wykreślać rozdziałów, biedował. Zmarł w Zakopanem a górale pochowali go bardzo uroczyście, jako swojego, na Pęksowym Brzysku.

Książkę czyta się bardzo dobrze jak wszystkie biografie Mariusza Urbanka. Mamy ją w naszych zbiorach, podobnie jak inne książki tego autora:

Wieniawa

Brzechwa nie dla dzieci

Broniewski

Kisielewscy

Waldorf – ostatni baron Peerelu

Genialni

Zły Tyrmand

 

Już w środę 27 września czytelnicy Filii nr 15 oraz wszyscy chętni będą mogli spotkać się z autorem popularnych książek Sławomirem Koperem. Oprócz sześciu tytułów książek tego pisarza jakie już są w bibliotece dokupiono we wrześniu:

MTS-G

Książka o poszukiwaniu celu i źródeł masonerii, o tropieniu kamienia filozoficznego, jego odnalezieniu i przebadaniu przez współczesną naukę, która wykazała jego niezwykłe właściwości.

Dostałyśmy od młodej czytelniczki bardzo ładną recenzję przeczytanej przez nią książki. Oto co o powieści Mariusza Niemyckiego “Zuzia na zamku Białej Damy” napisała Ola Stawińska z IV klasy szkoły podstawowej.

Recenzja książki pt.: „Zuzia na zamku Białej Damy”

Książka Mariusza Niemyckiego pt.: „Zuzia na zamku Białej Damy” opowiada o przygodach Zuzanny Nadobnej. Mama Zuzanny jest konserwatorem zabytków, z tego powodu razem jeżdżą po całej Polsce. Tym razem akcja rozgrywa się w miejscowości Kórnik, gdzie Zuzia spróbuje udaremnić kradzież portretu Białej Damy. Książka ta jest zarówno książką przygodową, kryminalną jak i obyczajową.

Główna bohaterka ma 12 lat. Jej najlepszą przyjaciółką jest Paulina, z którą bardzo często rozmawia przez telefon. Zuzia poszukuje swojego tajemniczego taty, o którym mama nie chce z nią rozmawiać. W tym tomie cyklu opowieści o Zuzannie Nadobnej, mieszka ona w Kórniku niedaleko zamku, w którym jej mama zajmuje się konserwacją jednego z zabytków. Tuż po przyjeździe do nowego miejsca Zuzia poznaje starszego od siebie o 2 lata chłopca o imieniu Tomek. Czytając książkę można mieć wrażenie, że bardzo go lubi a może nawet troszeczkę w nim zakochuje. Zuzia poznaje również dwóch harcerzy z pobliskiego obozu Omasta i Szukalskiego. Tomek dużo opowiada Zuzi o duchu Białej Damy, który podobno mieszka na zamku. Przez te opowieści dziewczynce kilka razy wydawało się, że ją widziała.

Pewnego dnia Zuzka podsłuchuje rozmowę dwóch mężczyzn, którzy planują kradzież obrazu Białej Damy. Dziewczynce wydaje się, że jednym z nich jest Tomek. Dzięki pomocy Omasty i Szukalskiego oraz niebezpiecznej zasadzce Zuzi udaje się udaremnić kradzież obrazu. Niestety złodziejem okazuje się Tomek. Ale sprawa nie była tak oczywista jak by mogło się wydawać. Po rozmowie z Tomkiem Zuzia dowiedziała się, że chciał on ukraść ten obraz nie z chęci zysku, ale na zlecenie niejakiego pana Błażeja. Rodzice chłopca byli winni temu człowiekowi dużą sumę pieniędzy, którą pożyczyli od niego na operację ciężko chorej córki. Ponieważ termin operacji zbliżał się nieubłaganie a pan Błażej nie chciał dłużej czekać na spłatę długu, Tomek dla ratowania siostry zdecydował się na kradzież. Szczęśliwie Zuzka tak pokierowała sprawą, że ostatecznie i ona i Tomek wyszli na osoby, które uratowały zamek przed ograbieniem. Nagrodę, którą otrzymali za udaremnienie kradzieży w całości przeznaczyli na operację siostry Tomka. Pan Błażej zdołał uciec, pomimo pościgu policji. Z reakcji mamy Zuzanny na widok przestępcy można się domyślać, że znała tego człowieka i w przeszłości musiał dla niej wiele znaczyć. Domyślam się, że był to tata Zuzi.

Książka jest bardzo ciekawa i interesująca. Nie jestem osobą która uwielbia czytać, ale akcja tej książki jest tak wciągająca i zaskakująca, że z pewnością przeczytam kolejne książki z tej serii. Dziewczynka przeżywa mnóstwo przygód ale także wiele rozterek związanych z tatą i Tomkiem. Trudna sytuacja życiowa Tomka zmusza czytelnika do zastanowienia się jakie ciężkie i trudne decyzje trzeba czasem podejmować w życiu. Nawet w tak młodym wieku. Cieszę się, że wszystko skończyło się dobrze. Bardzo polecam tę książkę jak i inne z serii o Zuzannie Nadobnej.

Ola Stawińska

 

“Marylko

Nie zrobiłem Ci przykrości listem wczorajszym? Ty przecie rozumiesz, że nie tylko nie chciałbym, aby kiedykolwiek świat ograniczył się dla Ciebie jakimiś horyzontami, ale przeciwnie, pragnę aby po najdalsze mgławice Drogi Mlecznej nie było dla Ciebie żadnych zapór. Rozumiesz chyba, że cieszę się szerokością Twoich zainteresowań i żądzą ogarnięcia wszystkiego, bo ta nienasycona żądza to znak młodości i kocham Cię za to. I wolałbym raczej, żebyś mi była niewierna, niż gdyby wierność Twoja miała wynikać tylko z jakiejś bezwładności.”

-To list Stanisława Ossowskiego (wybitnego socjologa, teoretyka kultury) do późniejszej żony, Marii Ossowskiej (uczonej, etyka, prekursorki badań nad moralnością).

Ponieważ cię kocham...Pochodzi ten list z książki “Ponieważ Cię kocham: najpiękniejsze wyznania miłości”. To zbiór listów. Pięknych listów. Dlaczego powstają takie antologie? Z tęsknoty. Z tęsknoty, bo kto jeszcze dzisiaj pisze piękne listy, takie które można trzymać pod poduszką, uronić łezkę, wielokrotnie czytać i myśleć nad każdym słowem. No, ja znam parę takich osób, ale to coraz rzadszy sposób porozumiewania. E-maile, esemesy są szybkie i praktyczne jak dzisiejsze relacje między ludźmi. Dlatego warto czasami sięgnąć po taką książkę, która ożywia znane postacie pisarzy, uczonych, malarzy, wodzów, powoduje, że papierowe sylwetki stają się trójwymiarowe a nasze serce wypełnia światło.

Fragment listu Zygunta Krasińskiego do Delfiny Potockiej:

5-go maja o 6-tej z rana na statku

Drżę cały, za godzin cztery ujrzę Ciebie, gorączka mnie pali! Zdaje mi się, że Cię zastanę umarłą; piszę te słowa leżąc na pokładzie, nie mam dość siły, by powstać. Ujrzeć Ciebie jest takim szczęściem, że nie spodziewam sięgo osiągnąć. Lękam się w tej chwili wszystkiego.Gdyby mnie kto powiedział, że Neapol się zapadł, uwierzyłbym. Wszystkiemu bym uwierzył, bo wiem, jak życie szydzić umie z nas; temu tylko, że drugiego kochasz – nie, nie, nigdy!…”