Spacer po bibliotece
Adres

Filia nr 2,
ul Wróblewskiego 67
tel. 42 688-31-30
mapa

wait
wait

PostHeaderIcon Łódzkie dzieciństwo Juliana Tuwima

Karykatura Juliana Tuwima wykonania przez Eryka Lipińskiego Insula Iuliana

     27 grudnia 1953 roku żegnano w Zakopanem Juliana Tuwima jako “mistrza sztuki czarnoksięskiej” i “Paganiniego polskiej mowy”. Znany wszystkim, bo na jego poezji wychowywały się od dziesięcioleci kolejne pokolenia, ulegając magii słowa “Lokomotywy”, “Słonia Trąbalskiego”, “Ptasiego radia”, “Kwiatów polskich”… i wielu innych.

     Poeta urodził się 13 września 1894 roku w Łodzi w rodzinie żydowskiej, która pielęgnowała polską kulturę, zachowując również tradycje swojej narodowości. Rodzina Tuwimów posługiwała się w domu językiem polskim. Ojca, Młody Tuwim Julian wspomina jako ciągle zajętego buchalteryjnymi księgami pracownika banku, który po powrocie do domu staje się nieobecny – zatapia się we wspomnieniach z młodości o życiu studenckim w Paryżu.  Matka jawi się jako osoba wrażliwa, inteligentna, kochająca sztukę i literaturę, jej zamiłowania miały duży wpływ na wychowanie Juliana i jego siostry Ireny. Wspomnienia o wzruszających piosenkach śpiewanych przez matkę trafiły do “Kwiatów polskich”, to dzięki matce mały Julian bywał w teatrze i na koncertach muzycznych, również na koncercie krewnego – Artura Rubinsteina.  Obok zainteresowań, które kształtował rodzinny dom poety, pojawiło sie wiele fascynacji.

I nagle cos mi do głowy strzeliło, że jestem z powołania chemikiem. Zacząłem robić dziwne rzeczy. Najpierw skromnie: mieszałem proszek do zębów z pianką mydlaną, stearynę z atramentem, farbkę kuchenną z octem. Potem […] ubijałem w moździerzu saletrę z siarką, lycopodium z węglem […] wszystko kręciłem, rozcierałem, oblewałem kwasami, wreszcie napakowawszy calichloricum do rurki metalowej, zacząłem rozgrzewać ją nad świecą. Nagle, trach  – wybuch – szczęście, że sobie tylko rękę poszarpałem i poparzyłem. Szczęście w ogóle, że cały dom przy ulicy Andrzeja nie wyleciał w powietrze.”

     Inne zainteresowania młodego Juliana, którym oddawał się z całym zapamiętaniem to znaczki pocztowe, motyle, zioła, amulety, hodowane w domu zaskrońce i jaszczurki, laboratorium chemiczne i egzotyczne języki.  W dziecinnym pokoju przy ul. Andrzeja zjawiały się słowniki malajskie, mongolskie, cygańskie, zuluskie, baszkirskie.

“Czy to była nazwa wody w języku Komańczów, czy ognia po jakucku, czy szwagra po czukocku – było mi wszystko jedno. zapisywałem setki i tysiące słów, bez systemu, bez porządku. Zebrało się tej pstrokacizny parę zeszytów, drobnym maczkiem zapisanych. Tylko liczebniki od 1 do 10 rejestrowałem na osobnych kartkach-tablicach.”

     Podróżom językowym towarzyszyły podróże geograficzno-przyrodnicze, a ulubione lektury to książki Juliusza Verne’a, Karola Maya, Fenimore’a Coopera, Amicisa, Swifta, Dickensa, Twaina i Mayne Reida.

“Po latach tak wspominał te lektury: “Błądziło się z nimi po pustyniach, polowało na tygrysy i jaguary, przedzierało przez gąszcz dziewiczych lasów, a potem nocą śniło się to wszystko ustokrotnione potęgą marzenia”

     Życie Juliana nie zawsze było jednak tak radosne jak napisane później  wiersze dla dzieci. Powodem cierpień małego chłopca było znamię tzw. “myszka” na policzku, która zwracała uwagę przechodniów nieomieszkujących głośno wyrażać bolesne dla chłopca i jego matki uwagi.

“Tylko czasem gdy już ktoś strasznie dokuczy (“myszka” i klaps po policzku), gdy się matka zarumieni z bólu – chłopczyk uda, że nie słyszy, zdusi w sobie (nie płacz, lecz) ryk dziecięcy i dalej kroczy za matką, co cierpi…, tak strasznie cierpi… Wróci chłopczyk do domu i płacze… […]”

      Obok najbliższych, bardzo ważną osobą w życiu małego Juliana był  Maks (Maksymilian Baratz), nazywany przez siostrę Irenę  “czarującym łobuzem z podwyrka”. Kamienica przy ul. A. Struga, w której mieszkał Julian Tuwim Choć trudno sobie wyobrazić jako atrakcyjne dzieciństwo spędzone na podwórku kamienicy gdzie “studnia, śmietnik, przybudówki, […], warsztat stolarski, masarnia stanowiły elementy jego pejzażu brzydkiego i szarego, to we wspomnieniach Juliana było to “podwórko zaczarowane”. Bo był to teren wspaniały do realizacji “bzików” obu chłopców, a było ich niemało. Zabawa w strażaków zaowocowała spuszczeniem Maksa na sznurze od bielizny z pierwszego piętra kamienicy … i laniem. Doświadczenia chemiczne i zabawy pirotechniczne były efektowne, ale równie groźne.

“Tak o nich pisał później: Ten Maks był prekursorem pure nonsensu i dadaizmu. Mały chłopiec stworzył fantastyczną dziedzinę, […], którą nazwał “sznepsem”. Istota “sznepsa” jest niewyrażalna, nie do sformułowania. […] Była to powiedzmy wesoła świadomość “dziwności istnienia”, szczepionka, która się szybko i łatwo na podatnej mej umysłowości przyjęła , wprawiając ją w stan burzliwych afektów, przekory wobec wszystkiego co przyjęte, ustalone i poważne[…]. Mieliśmy wtedy 10-12 lat. “Szneps” był tarczą broniącą przed zgrozą banału, solidności i rutyny uczuć, panaceum przed najstraszniejszym jadem, który sprawia, że z mądrych, wolnych szaleńców, jakimi są przeważnie wszystkie dzieci, wyrastają później ciężkie, ponure i głupie egzystencje, zwane w kupie ludzkością”

     “Podwyrko” było także ważne dla dorosłych mieszkańców kamienicy. To tu koncentrowało się życie towarzyskie zgodnie żyjących mieszkańców – Niemców, Polaków, Żydów i Rosjan. MieszkańcyKamienica przy ul. A. Struga, w której mieszkał Julian Tuwim imali się różnych zawodów, nie brakowało wśród nich rodzin średniozamożnych, bogatszych i bardzo biednych. Ten narodowościowy tygiel, tak charakterystyczny dla Łodzi z tamtych lat, pozostał w pamięci rodzeństwa Julka i Ireny jako miejsce zgody i tolerancji, pozwalające na wielonarodowościowe współistnienie. W tejże zaczarowanej kamienicy, w roku 1910, młody Julek przeżywa zauroczenie poezją Leopolda Staffa co będzie miało ogromny wpływ na jego późniejszą twórczość.

[…] I zaczął się szał. Czytałem Staffa przed snem i natychmiast po przebudzeniu, w szkole i na wizytach, bo brałem jego tomiki i recytowałem pannom oraz kolegom.[…].

     Wiosna 1911 roku “to eksplozja talentu” Juliana. Poeta pisze wiersze do “kajetów’ – drogocennych skarbów, jest ich aż jedenaście. Trzy lata później w jednodniówce “Życie Łódzkie” po raz pierwszy zostały opublikowane dwa wiersze Tuwima – “Panny” i “Źle”.  Rok 1915  przynosi nawiązanie współpracy z “Nowym Kurierem Łódzkim” i debiut Tuwima jako autora tekstów kabaretowych.

     W następnym roku Julian wyrusza “w dorosłość”, udaje się na studia prawnicze do Warszawy. Rozstaje się z miastem, by wracać do ukochanej Łodzi w różnych okresach swego życia i w poezji, bo został na zawsze wiernym miłośnikiem jej “złej urody”.Plakat promujący Rok Tuwima w naszej bibliotece

Łódź
[…]
Niechaj potomni przestaną snuć
Domysły w sprawie Tuwima,
Bo sam oświadczam mój gród to Łódź
To moja kolebka rodzima
Niech sobie Ganges, Sorrento, Krym
Pod niebo inni wynoszą,
A ja Łódź wolę, jej brud i dym
Szczęściem mi są i rozkoszą […]

Dziś samotny Pan Julian siedzi na swojej ławeczce-pomniku przy ul. Piotrkowskiej, zaprasza na chwilę zadumy nad ludzkim losem i jego przemijaniem… i tylko niektórzy przypomną jego aforyzm:

 

Żyj tak, aby twoim znajomym zrobiło się nudno, kiedy umrzesz

 

Źródła:

Tekst opracowano na podstawie książki Krystyny Ratajskiej pt. Kraj młodości szczęśliwy : śladami Juliana Tuwima po Łodzi i Inowłodzu, którą w roku 2002 wydało Wydawnictwo “Literatura”.

Zdjęcia przejęto z:

Biblioteka w Szkole, 2000, nr 11
Kraj młodości szczęśliwej / K. Ratajska.- Łódź, 2002
Nieszczęsny Cagliostro / J. Tuwim. – Łódź, 2003
Pisarze i poeci / Poznań, 1998
Twarz Tuwima / P. Matywiecki. – Warszawa, 2007
Utwory nieznane / J. Tuwim. – Łódź, 1999

Polecamy książki Juliana Tuwima i o pisarzu znajdujące się w naszej bibliotece: http://katalog.mbplp.lodz.pl/filia2/LibraOpac.dll?zd&sID=0&zID=89

Możliwość komentowania jest wyłączona.

Odwiedź nas na Facebooku
Archiwum